Sezon 2025/2026
Relacje meczowe: 13 Liga
Spotkanie rezerw Kresowi Warszawa z Cockpit Country było bardzo intensywne i momentami dość chaotyczne, głównie przez ogromne chęci obu zespołów do przejęcia pełnej kontroli nad meczem. Żadna z drużyn nie chciała się cofnąć ani oddać inicjatywy, przez co tempo gry było wysokie, a akcje bardzo szybko przenosiły się spod jednej bramki pod drugą.
Oba zespoły często decydowały się na szybkie, składne ataki z pominięciem środka pola. Długie podania i bezpośrednia gra powodowały, że mecz był otwarty i pełen sytuacji bramkowych. Gospodarze starali się jednak momentami uspokajać grę i dłużej utrzymywać przy piłce, próbując budować akcje bardziej cierpliwie niż rywale.
Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem gospodarzy 2:1, choć już wtedy było widać, że spotkanie może rozstrzygnąć się dopiero w końcówce. Rezerwy Kresowi Warszawa miały sporo pecha pod bramką przeciwnika - przy kilku bardzo dogodnych sytuacjach brakowało skuteczności lub ostatniego, dokładnego dotknięcia piłki. Co ciekawe, dużo lepiej wychodziły im akcje pozornie trudniejsze i mniej oczywiste, po których potrafili zdobywać efektowne gole.
Największą postacią gospodarzy był Artem Janczylik, autor dwóch bramek, który dobrze odnajdywał się w ofensywie i regularnie stwarzał zagrożenie pod bramką rywali. Bardzo ważny dla gry zespołu był również Mirosław Nowacki, który zanotował gola i asystę, aktywnie uczestnicząc w rozegraniu i napędzając akcje swojej drużyny.
Po stronie Cockpit Country najjaśniejszą postacią był Tomek Kozielewicz, zdobywca dwóch bramek. Goście do samego końca walczyli o korzystny rezultat i kilkukrotnie byli blisko doprowadzenia do remisu.
Ostatecznie gospodarze wygrali 4:3 po bardzo otwartym, szybkim i emocjonującym meczu, w którym nie brakowało walki, dynamicznych akcji i piłkarskiego chaosu.
Spotkanie Elitarnych Gocław z Lisami Bez Polisy od początku toczyło się pod dyktando gości, którzy prezentowali się dojrzalej i skuteczniej w ofensywie. Gospodarze starali się odpowiadać własnymi akcjami, ale długo brakowało im konkretów pod bramką rywali, tym bardziej, że Krystian Załucki był dobrze dysponowany i skutecznie gasił kolejne próby.
Lisy Bez Polisy przez pierwszą połowę stopniowo budowały przewagę i po około 25 minutach gry prowadziły już 0:4.
W drugiej połowie Elitarni Gocław ruszyli do odrabiania strat. W pewnym momencie dokonali zmiany bramkarza, wprowadzając na tę pozycję Marcina Branowskiego. Grający na co dzień w polu zawodnik poradził sobie na tej pozycji, tracąc zaledwie jedną bramkę przez resztę spotkania. Wcześniej Marcin Głębocki wpuścił sześć trafień.
Elitarni zdołali trzykrotnie pokonać Załuckiego, a bramki zdobyli Arkadiusz Rychert, Konstanty Brzozowski i Wojciech Sekulak. Po stronie zwycięzców najskuteczniejsi byli Damian Borkowski i Kamil Jarosz, którzy trafiali po dwa razy, a na listę strzelców wpisali się też Kacper Tabaka, Przemysław Goworek i Robert Prządka. Nie sposób jednak nie wspomnieć o Krystianie Załuckim, który był pewnym oparciem dla swojej drużyny przez całe spotkanie i zasłużenie odebrał tytuł MVP.
Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:7 dla Lisów Bez Polisy.
Niedzielne granie na Arenie Grenady rozpoczęło się od starcia w 13. lidze pomiędzy White Foxes a Nieuchwytnymi. Spotkanie drużyn z 4. i 7. miejsca miało ogromne znaczenie, bo w takich meczach punkty często ważą więcej, niż wskazywałaby sama tabela. Przed pierwszym gwizdkiem lekkim faworytem wydawali się Nieuchwytni, którzy po ostatniej porażce chcieli jak najszybciej wrócić na właściwe tory.
Początek spotkania był jednak prawdziwym zaskoczeniem. Już na starcie Dawid Piątek najlepiej odnalazł się przy piłce po zamieszaniu w polu karnym i sprytnym uderzeniem z dobitki wyprowadził White Foxes na prowadzenie. Taki start mógł dodać Lisom pewności siebie i ustawić mecz pod ich dyktando. Stało się jednak zupełnie odwrotnie. Stracona bramka wyraźnie obudziła Nieuchwytnych. Goście zaczęli grać spokojniej, dojrzalej i z dużo większą kulturą piłkarską. Coraz częściej zamykali rywali na ich połowie, długo utrzymywali się przy piłce i systematycznie budowali kolejne sytuacje bramkowe. White Foxes próbowali odpowiadać kontrami, ale z każdą minutą coraz trudniej było im wydostać się spod wysokiego pressingu przeciwników. W końcu impas został przełamany. Po strzale i rykoszecie piłka znalazła drogę do siatki, a autorem trafienia był Yukhymuk. Od tego momentu mecz praktycznie toczył się już pod dyktando Nieuchwytnych.
Goście kontrolowali tempo, cierpliwie rozgrywali piłkę i byli zdecydowanie skuteczniejsi w kluczowych momentach. White Foxes walczyli ambitnie, ale różnica jakości i organizacji gry stawała się coraz bardziej widoczna. Jednym z najpiękniejszych momentów spotkania było trafienie Huberta Roela, który popisał się kapitalnym uderzeniem zewnętrzną częścią stopy. Piłka zakręciła w taki sposób, że bramkarz nie miał absolutnie żadnych szans na reakcję - prawdziwy majstersztyk.
Ostatecznie Nieuchwytni wygrali 6:1, pokazując charakter po ostatnim niepowodzeniu i dzięki temu zwycięstwu awansując na trzecie miejsce w tabeli. Dla White Foxes sytuacja robi się bardzo trudna - porażka oznacza spadek do strefy spadkowej. Jedno jest pewne: końcówka sezonu dla obu drużyn będzie pełna emocji, bo każdy punkt może okazać się bezcenny.
W 14. kolejce 13. ligi lider Boiskowy Folklor podejmował drużynę z ostatniego miejsca - Siwy Koń. Zespoły dzieliło aż 27 punktów w tabeli, dlatego gospodarze byli na papierze zdecydowanym faworytem tego spotkania. Boisko szybko zweryfikowało jednak te przewidywania.
Spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczęła drużyna Siwego Konia. Już w 3. minucie wynik meczu otworzył Jurij Pijasiuk, a zaledwie siedem minut później ponownie wpisał się na listę strzelców, dając swojej drużynie sensacyjne prowadzenie 2:0 nad liderem. Boiskowy Folklor długo nie potrafił odpowiedzieć, jednak w 18. minucie świetnie wypracowaną akcję Kacpra Miriuka wykończył Adam Jankowski, zdobywając bramkę kontaktową. Dwie minuty później ten sam zawodnik ponownie pokonał bramkarza rywali i doprowadził do wyrównania. Do końca pierwszej połowy żadna z drużyn nie zdołała już trafić do siatki i na tablicy wyników widniał rezultat 2:2.
Po przerwie Boiskowy Folklor przejął inicjatywę. W 32. i 39. minucie znakomitą współpracę pokazali Kacper Miriuk oraz Ariel Kucharski, dzięki czemu lider objął prowadzenie. Ariel Kucharski po raz kolejny udowodnił, że jest kluczową postacią zespołu i najgroźniejszym zawodnikiem pod bramką rywali. Od 40. minuty mecz całkowicie się otworzył. Obie drużyny ruszyły do ofensywy, a kibice oglądali prawdziwy festiwal bramek. W tej wymianie ciosów zdecydowanie lepiej odnalazł się Boiskowy Folklor, który ostatecznie wygrał spotkanie 8:5.
Mimo porażki drużynie Siwy Koń należą się ogromne brawa za charakter i odwagę. Zespół z samego dołu tabeli nie przestraszył się lidera i przez długi czas grał jak równy z równym, momentami nawet dyktując warunki na boisku. Szczególnie początek meczu pokazał, że w tej lidze nie ma łatwych spotkań, a każde lekceważenie rywala może bardzo szybko zostać wykorzystane.
Z kolei Boiskowy Folklor udowodnił, dlaczego znajduje się na szczycie tabeli. Drużyna potrafiła odrobić straty, zachować spokój w trudnym momencie i wykorzystać swoje największe atuty w ofensywie. Kapitalny mecz rozegrali Kacper Miriuk, który napędzał większość akcji ofensywnych, oraz Ariel Kucharski i Adam Jankowski, którzy w kluczowych momentach wzięli ciężar zdobywania bramek na siebie.
W 13. lidze zmierzyły się ze sobą Borowiki i Joga Bonito. Ci pierwsi nie mogli sobie pozwolić na porażkę, jeśli nadal chcieli liczyć się w walce o podium. Z kolei Joga Bonito również musiała wygrać, by kontynuować pogoń za pierwszym miejscem.
Zapowiadanego wyrównanego i pełnego napięcia meczu jednak nie było. Już od pierwszych minut tempo oraz warunki gry narzucili zawodnicy Joga Bonito. To oni dłużej utrzymywali się przy piłce, częściej atakowali i regularnie stwarzali zagrożenie pod bramką rywali. Borowiki praktycznie nie potrafiły na to odpowiedzieć - brakowało zarówno skuteczności w ofensywie, jak i stabilności w defensywie. Efekt? Aż 5:0 do przerwy i praktycznie brak większej intrygi przed drugą połową.
Druga połowa przebiegała już znacznie spokojniej. Joga Bonito nieco się rozluźniło i pozwalało rywalom na więcej, a Borowiki próbowały atakować i zdobywać kolejne gole. To jednak otwierało jeszcze więcej przestrzeni do kontrataków dla liderów spotkania. Ostatecznie druga połowa zakończyła się minimalnym zwycięstwem Joga Bonito 4:3, a cały mecz wynikiem 9:3.
W składzie zwycięzców niemal każdy dołożył coś od siebie w ofensywie, ale szczególnie warto wyróżnić Kamila Pietrzykowskiego, który ustrzelił hat-tricka, oraz Łukasza Krysiaka, autora gola i dwóch asyst.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)